Dzisiaj króciutko bo: praca, dzieci, żona. Krótko ale historycznie.

    „Dobra jest sól, lecz jeśli nawet sól swój smak utraci, to czymże ją przyprawić? Nie nadaje się ani dla ziemi ani dla nawozu, precz się ją wyrzuca” (Łk 14,34)

      „Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeżeli sól utraci swój smak czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi” (Mt 5,13)

      Psucie się soli, u nas nieznane, było rzeczą jak najbardziej spotykaną w Palestynie, gdyż w niezbyt czystej soli wydobywanej przeważnie z Morza Martwego, rozkładały się składniki uboczne i sprawiały, że sól stawała się nie do użycia i nie nadawała się nawet na nawóz. Można ją było jedynie wyrzucić na drogę jak to się czyniło w Palestynie.

      Z treści Mateusza widać, że Jezus przyrównuje uczniów do soli, którzy winni, jak sól, nowymi wartościami Jezusowej nauki przepoić poglądy i postępowanie ludzi.

     Ostrzega też, co by się stało gdyby uczeń nie posiadał właściwości jakie powinny go cechować. Jego losy i znaczenie podobne będą do zwietrzałej soli.

     Wspomniany fragment wydaje się dotyczyć tych, którzy spełniali czynną rolę w Kościele, czyli apostołów i katechetów. Ich więc dotyczyły takie warunki jak odseparowanie się od rodziny, nawet wyrzeczeniu się jej, a w ostatecznym wypadku na naśladowaniu Jezusa w Jego drodze krzyżowej i gotowości na męczeństwo.